Zimowy wieczór
Tak krótkie dni, a dodatkowo brak słońca w ostatnim czasie, bardzo dają mi się we znaki. Co prawda słońce dziś przedziera się przez chmury, ale i tak do wiosny trochę jeszcze zostało, a spadki temperatury do -14 stopni nie motywują, aby wyjść z domu. Dodatkowo śniegu jak na lekarstwo. Gdybym mogła, chętnie wyjechałabym w góry do małe chatki i siadła tam przed kominkiem, aby się ogrzać i poprawić sobie nastrój.
Cóż kominka, już nie wspominając o chatce, jak na razie brak (może kiedyś się dorobię), więc pozostaje zadowolić się tym co się ma w domu. Jak widać córka znalazła swój kominek.
Szukając światła
Za oknem szaro, słońce kryje się za grubą warstwą chmur, a w domu brakuje światła… i jak tu fotografować, skoro do robienia zdjęć to właśnie światło jest najważniejsze? W takich warunkach aparat ledwo daje radę przy rozbieganym dziecku, więc ofiarą moich fotograficznych zapędów po raz kolejny pada storczyk – on jeden nie ucieka i cierpliwe znosi moje fotograficzne fanaberie
.
Niby zima, ale właśnie na wigilię zakwitł mój phalenopsis, więc to dobra okazja, aby go pofotografować. Skoro nie mogę liczyć na światło naturalne z pomocą przyszło światło sztuczne i zabawa nim. A oto wyniki tego eksperymentu.
W kolorach jesieni
Za oknem biało i zimno, więc postanowiłam trochę powspominać jeszcze jesień. Trzeba przyznać, że w tym roku była dla nas na tyle łaskawa, że raczyła nas pięknymi kolorami i słońcem, zwłaszcza w weekendy
.
Bardzo dużą motywacją i inspiracją do tej sesji Oliwki były zdjęcia Anny Różnickiej, które zrobiła swojej córce Maji. Niestety z braku parku czy lasu w okolicy z żołędziami i kasztanami, pozostało nam iść na polowanie na liście
i tak zawitaliśmy całą rodziną w Królikarnii. Muszę przyznać, że wspaniale patrzeć na dziecięcą radość z jesieni i zachwyt jej owocami – dla mnie widok bezcenny
.
Halloween?
Właśnie minęło Halloween i Święto Zmarłych, więc będzie wpis trochę w tym temacia.
Dzisiaj główną rolę zagra świeczka i światło – czyli myślę, że do obu tych świąt ten wpis będzie pasować. Postanowłam poekserymentować trochę na dłuższych czasach i oto wyniki tej zabawy. Zdjęcia z pewnością nie są wielce artystyczne, ale myślę, że warto sie pobawić i zobaczyć co z tego może wyjść.
Krótka sesja przy zachodzącym słońcu
Na przełomie maja i czerwca miała przyjemnosć brać udział w warsztatach na temat fotografowania dzieci. Z fajnych rzeczy, na koniec było małe spotkanie plenerowe, gdzie miałyśmy na żywo przetesotwać zdobytą wiedzę z niewielką pomocą prowadącej Agnieszki Bogackiej, która podpowiadała trochę, gdzie ustawić dziecko i jak podejść do zdjęcia
.
Niestety jak to zwykle bywa, dzieci nie zawsze chcą współpracować z rodzicami wtedy kiedy Ci tego chcą
, ale myślę, że udało się zrobić kilka fajnych kadrów.
Tak trochę kiczowato?
Dzisiejszy wpis znowu niecórciowy
. Niestety, ale pogoda i “sympatyczni” ludzie dali mi się dzisiaj na tyle we znaki, że nie mam natchnienia na przeglądanie zdjęć dziecka i wybieranie czegoś ciekawego, dlatego dzisiaj taki bardziej klasyczny temat (a przez niektórych uważany za kiczowaty
).
Myślę, że kolorystyka po części odzwierciedla moje dzisiejsze samopoczucie… zwłaszcza na drugim zdjęciu.
Majowo… w kolorze żółtym
No i znowu zrobiłam długą przerwę na blogu… chyba jakiś kryzys twórczy mnie dopadł, albo jeszcze coś innego. Udało mi się na szczęście zebrać i zająć kilkoma zaległymi zdjęciami z weekendu majowego
. Dzisiaj będzie przede wszystkim żółto. Mam nadzieję, że Wam się spodoba.
Oczywiście wszelkie uwagi i sugestie mile widziane.
Sugeruję oglądać większą wersję zdjęcia dostępna po kliknięciu na nie – niestety na tych miniaturkach niewiele widać
.
Parada świateł
… bo chyba to stwierdzenie najlepiej pasuje do opisania poniższych zdjęć.
Znowu udało mi się wyjść na podbój Warszawy w świetle gwiazd, a właściwie w świetle świątecznych światełek i nie tylko. Tym razem wykorzystałam męża i wraz z moim nowym nabytkiem (prezentem świątecznym), czyli “lekkim” statywem (bo cóż to jest 3kg
), wybraliśmy się na zwiedzanie świątecznie oświetlonej i ozdobionej Warszawy tuż po zachodzie słońca. Oczywiście standardowo była Starówka i Nowy Świat
– chyba pierwszy raz dopiero w tym roku chciało mi się wybrać i pooglądać jak wygląda stolica zimową porą (tutaj zasługa pasji fotograficznej i śniegu
).
No i na dokładkę dodaję też kilka zdjęć z Alej Ujazdowskich, gdzie po raz pierwszy zostałam wylegitymowana z powodu robienia zdjęć. – Na szczęście miałam ze sobą dowód, a mało brakowało żebym go jednak nie zabrała z domu. Teraz wiem, że biorąc aparat obowiązkowo trzeba zabierać dokument tożsamości.
Z oknem w tle
Tytuł może trochę dziwny, ale myślę, że dobrze się komponuje ze zdjęciami, w których pewną rolę odgrywa okno (no dobrze, właściwie to balkon, ale nie bądźmy drobiazgowi
).
Dzisiaj będzie trochę krócej i mniej niż zwykle, bo jakoś nie mam natchnienia, ale następnym razem postaram się poprawić
. No i dla odmiany powrót do tematu fotografowania dzieci
.
Warszawa okryta nocną kołderką
Jakiś czas temu udałam się na nocny plener po Warszawie – może nocny to za dużo powiedziane, bardziej wieczorny, bo do domu wróciłam przed północą
, ale jesienno-zimową porą wcześnie robi się ciemno, więc taka wycieczka, na szczęście, nie była zbyt problematyczna, chociaż za ciepło też nie było… Jednak cóż poradzić – zachciało mi się zdjęć nocnych, to trzeba było się i trochę namarznąć
.
Za dużo Warszawy nie przeszłam, bo tylko okolice Starówki, ale troszkę ciekawych ujęć (przynajmniej w moim odczuciu
) udało mi się przynieść, no i nabrałam ochoty na jeszcze – tylko gorzej z organizacją takiego kolejnego wyjścia. Mam jednak nadzieję, że jakoś niedługo się uda
.
Póki co prezentuję Wam swoje nocne zdjęcia Warszawy pełnej barwnych świateł
.
Nowy Rok
Właśnie zaczął się rok 2010. Rok nowych nadziei i wielu zmian. Mam nadzieję, że ten rok przyniesie wiele nowych doświadczeń i pozwoli na rozwój. To jeśli chodzi o mnie, a dla Was – życzę Wam, abyście każdego dnia odkrywali piękno życia.
Z nowości w tym roku, to w Sylwestra po raz pierwszy próbowałam fotografować fajerwerki – muszę przyznać, że nie była to prosta sprawa, zwłaszcza, że niestety widok z okna nie był najlepszy, bo bloki zasłaniały część pokazu sztucznych ognii, ale coś udało się złapać.
A oto efekty:
Mile widziane komentarze i uwagi
(zwłaszcza takie – jak zrobić to lepiej następnym razem
)
A słońce wkrótce skryło się wśród drzew…
Wieczorne słońce sprawia, że zwykły krajobraz staje się tajemniczy, a znane okolice pozwalają się odkryć jeszcze raz na nowo. Zachodzące słońce daje nam możliwość spojrzeć z zupełnie innej strony na to co nas otacza, niebo zyskuje nowe kolory.
Odcienie złota, pomarańczu i brązu otaczające tarcze słońca w połączeniu z czernią otaczającego krajobrazu….
… czy też odcienie fioletu i różu w połączeniu z ciemną zielenią, a wszystko to odbijające się w wodzie… wszystko to pozostawia po sobie niezapomniane wspomnienia.
Wierzbowa aleja – słońcem malowana
Będąc na wsi trafiłam na piękne miejsce, starą drogę na brzegu której rosną wierzby. Teraz już trudno uwierzyć, że biegła tamtędy główna droga przez Gostkowo, bo teren jest porośnięty dość wysoką trawą, ale miejsce jest pełne uroku.
Te zdjęcia zrobiłam podczas spaceru w ciągu dnia
Postanowiłam tam jeszcze wrócić trochę później, gdy słońce będzie niżej i zacznie oświetlać drzewa swoim złotym światłem. No i to co udało mi się zarejestrować zdaje się nie być do końca realne i z tego świata
. Cudowna zieleń w połączeniu z pomarańczowo-złotym kolorem trawy, który powstał dzięki zachodzącemu słońcu sprawiają niesamowite wrażenie.
Zabawa światłem
„Światło mnie ozdabia – powiedziała stokrotka.(…)”
– Hans Christian Andersen
Która z róż była najszczęśliwsza?
Naczytałam się trochę o tym jak ważne jest światło i jak je wykorzystywać w fotografii i postanowiłam sprawdzić teorię w praktyce i pobawić się zastanym światłem, aby uzyskać trochę inne ujęcia i jakieś ciekawe efekty, zwłaszcza że nadarzyła się super okazja, poranne słoneczko pukające do okna, aż się prosiło aby wziąć aparat do ręki i zrobić kilka zdjęć z nadzieją, że coś z tego wyjdzie i nie trzeba będzie wszystkiego wyrzucić do kosza
. Myślę, że zdjęcia wyszły całkiem sympatyczne i troszkę w innym klimacie. Oto efekty – pierwsze i ostatnie zdjęcia są zrobione przy innej okazji, ale też tematyczne
.









































































Najnowsze komentarze