Projekt 30 dni – Wyzwanie #4 – Coś zielonego
Dzisiaj z małym opóźnieniem zdjęcie do czwartego wyzwania – “Coś zielonego“
Dla odmiany tym razem nie będzie dzieci, ale za to coś co raczej przywodzi na myśl wiosnę, niż jesień. Aż trudno uwierzyć, że taka soczystą zieleń można ujrzeć w listopadzie, biorąc pod uwagę, że na drzewach nie ma już prawie liści…
Ponieważ mam jeszcze kilka ujęć z tej sesji, to dorzucam jako bonus parę dodatkowych klatek
.
Dmuchawce
Właściwie sezon na dmuchawce skończył się jakiś czas temu, a może to tylko specyfika Warszawy, że większość została wykoszona?
Jednak przy okazji weekendowej wycieczki udało mi się trafić na naprawdę duży i piękny okaz dmuchawca, chociaż nie do końca jestem pewna czy to nadal ta sama roślina, a może zupełnie inna odmiana?
Zresztą zobaczcie sami
.
Wiosna, ach to Ty…
W tym roku wiosna nie przyszła za wcześnie i trochę kazała na siebie poczekać – a przynajmniej ja mam takie wrażenie. Taką prawdziwą wiosnę, z wysoką temperaturą, mamy zaledwie od 2 tygodni. Z drugiej strony rośliny i kwiaty jakoś bardzo się nie przejmowały brakiem słońca i postanowiły zakwitnąć i rozwinąć się w najlepsze. To chyba normalne, że na Wielkanoc widzimy pąki na drzewach, pojawiają się zielone liście i kwiaty. Szkoda, że te ostatnie z drzew tak szybko znikają.
W tym roku w końcu udało mi się zrobić zdjęcie kwitnących drzew. Miałam dużo szczęścia, bo dwa dni po zrobieniu zdjęć już nie było czego fotografować.
Tak więc zapraszam do obejrzenia wiosny w moim wydaniu
.
Majowo… w kolorze żółtym
No i znowu zrobiłam długą przerwę na blogu… chyba jakiś kryzys twórczy mnie dopadł, albo jeszcze coś innego. Udało mi się na szczęście zebrać i zająć kilkoma zaległymi zdjęciami z weekendu majowego
. Dzisiaj będzie przede wszystkim żółto. Mam nadzieję, że Wam się spodoba.
Oczywiście wszelkie uwagi i sugestie mile widziane.
Sugeruję oglądać większą wersję zdjęcia dostępna po kliknięciu na nie – niestety na tych miniaturkach niewiele widać
.
Wiosna, ach to Ty…
No i mamy wiosnę – chociaż pogoda za oknem wcale nie sprawia aż tak pozytywnego wrażenia.
Muszę przyznać, że pierwsze kwiaty i pączki na drzewach, które się pojawiają w okolicach Wielkanocy, od razu dodają energii by wziąć aparat i wyjść na spacer. Dodatkowo motywuje aspekt, że jest to chwila bardzo ulotna i nie trwająca zbyt długo, więc nie ma co odkładać momentu wyjścia z aparatem na “polowanie” – już tydzień czy 2 później drzewa są po prostu zielone, zsypane kwieciem, które chwilę później opada.
Teraz czekam na słońce, bo ten deszcz nie napawa zbytnim optymizmem
. A póki co, na poprawienie humoru, trochę wiosny u mnie na blogu
.
A dzisiaj będzie kwiatowo-urodzinowo
Dzisiejszy wpis będzie lekko urodzinowy, bo z prezentacją działania jednego z prezentów, który dostałam z okazji urodzin
. Jednak głównym tematem będą kwiaty w wersji czarno-białej, a dokładniej sepii, głównym bohaterem zaś storczyk – dendrobium, który ostatnio pięknie mi zakwitł
, w sam raz bo pozować do zdjęć .
Zdjęcia będą po części makro – bo dostałam w prezencie urodzinowym m. in. zestaw pierścieni do makro
. Muszę przyznać, że będzie z nimi trochę zabawy jak zawita do nas już wiosna, ale myślę, że do tego czasu też nie będą leżały bezczynnie.
Prezentacja tego i innych prezentów nastąpi wkrótce, jak tylko dotrze do mnie brakujący element jednego z nich. A póki co zapraszam na oglądanie storczyków
, z bliska jak również z trochę większej odległości
.
Zimowe skarby
Mimo braku białych Świąt, nastał biały Nowy Rok i od tego czasu raczej nie można narzekać na brak śniegu – chociaż z tym nigdy nic nie wiadomo i z dnia na dzień może się okazać, że się rozmyśli i zniknie…
.
Korzystając jednak z tego, że zrobiło się biało, wybrałam się na spacer w poszukiwaniu zimowych skarbów, czyli szczegółów i niespodzianek przygotowanych przez matkę Naturę, które poukrywała to tu to tam
.
Na szczęście zima w tym roku jest łaskawa i pozwoliła znaleźć kilka ciekawych okazów schowanych pod warstwą białego puchu, otulonych niczym białą kołderką warstwą śniegu
. Tak więc oto one:
Historia pewnego motyla
Spacerując wśród łąk udało mi się trafić na oset dość pokaźnych rozmiarów, a przynajmniej większy niż zwykle widuję w innych okolicach.
Na kwiatach zasiadały zwykle motyle…
… ale jeden był wyjątkowy, gdyż powoli i majestatycznie prezentował swoje skrzydła z namaszczeniem i bez pospiechu otwierając je – cały ten rytuał udało mi się sfotografować.
A słońce wkrótce skryło się wśród drzew…
Wieczorne słońce sprawia, że zwykły krajobraz staje się tajemniczy, a znane okolice pozwalają się odkryć jeszcze raz na nowo. Zachodzące słońce daje nam możliwość spojrzeć z zupełnie innej strony na to co nas otacza, niebo zyskuje nowe kolory.
Odcienie złota, pomarańczu i brązu otaczające tarcze słońca w połączeniu z czernią otaczającego krajobrazu….
… czy też odcienie fioletu i różu w połączeniu z ciemną zielenią, a wszystko to odbijające się w wodzie… wszystko to pozostawia po sobie niezapomniane wspomnienia.
Wierzbowa aleja – słońcem malowana
Będąc na wsi trafiłam na piękne miejsce, starą drogę na brzegu której rosną wierzby. Teraz już trudno uwierzyć, że biegła tamtędy główna droga przez Gostkowo, bo teren jest porośnięty dość wysoką trawą, ale miejsce jest pełne uroku.
Te zdjęcia zrobiłam podczas spaceru w ciągu dnia
Postanowiłam tam jeszcze wrócić trochę później, gdy słońce będzie niżej i zacznie oświetlać drzewa swoim złotym światłem. No i to co udało mi się zarejestrować zdaje się nie być do końca realne i z tego świata
. Cudowna zieleń w połączeniu z pomarańczowo-złotym kolorem trawy, który powstał dzięki zachodzącemu słońcu sprawiają niesamowite wrażenie.
Kwiaty słońca…
Kwiaty słońca … czyli słoneczniki – jakby odbicie słońca, które kwitnie na ziemi, na wysokości naszego wzroku
. Są piękne i rozpromieniają nawet pochmurny dzień swoim blaskiem i ciepłem, stąd też w zbiorze wakacyjnych zdjęć znalazły się i one na fotografiach. Ich kolor od razu przypomina promienne, słoneczne, letnie dni
.
Zbożem malowane
Skoro zaległości już nadrobiłam, mogę teraz przejść do tematów bardziej wakacyjnych.
Wakacje spędziliśmy na wsi, stąd też zdjęcia będą zdecydowanie typowo wiejskie
. Na początek coś co każdemu chyba kojarzy się z wizyta na wsi, a przynajmniej mi, czyli pole, a dokładniej roślinność, którą z pewnością przeciętny bywalec takich okolic zna z widzenia.
Margeritki…
Dzisiaj trochę inne kwiaty, które z pewnością mogą zachwycać swoja kolorystyką, jednak pojawiają się w ramach zapowiedzi
– czego? O tym przekonacie się lada chwila, ale to jeszcze chwilowo tajemnica
. Na razie w ramach osłodzenia oczekiwania zapraszam do oglądania zdjęć kwiatów.
I jeszcze wersja w trochę innej kolorystyce.
Kwiaty, czyli fotografia przyrody w pierwszej odsłonie
“Gdzie kwitnie kwiat – musi być wiosna, a gdzie jest wiosna – wszystko wkrótce zakwitnie.”
– Friderich Rücket
“Kwiat jest uśmiechem rośliny.”
– Peter Hille
A teraz tak dla odmiany zdjęcia kwiatów zamiast zdjęć dzieci
.
Postanowiłam zmierzyć się z nowym zadaniem i sfotografować kwiaty – z pewnością da się znaleźć lepsze zdjęcia, ale myślę, że jak na pierwsze podejście nie jest źle. Za jakiś czas pewnie wrócę do tematu i spróbuję jeszcze raz powalczyć z kwiatkami, przynajmniej one w odróżnieniu od dzieci nie uciekają
.
Póki co wyniki moich zmagań w postaci zdjęć.









































































Najnowsze komentarze